Dwie wersje legendy o Smoku Wawelskim i dwa pomniki owej bestii

Każdy z nas słyszał legendę o Smoku Wawelskim, bestii która przed wiekami zanim jeszcze powstała Polska terroryzował mieszkańców Krakowa.

Postawą takich legend w średniowieczy były wykopywane wielkie kości wymarłych już zwierząt. W związku z tym, że nie można było ich przypisać, żadnym znanym zwierzętom, powstawały legendy min. o smokach. Na Wawelu tuż przed drzwiami katedry po lewej stronie wiszą takie 3 wielkie kości, według legendy będące kościami smoka a tak naprawdę wieloryba, mamuta i nosorożca.

Pod Wzgórzem Wawelskim, które jest skalną, wapienną formacją i początkiem Jury Krakowsko-Częstochowskiej znajduje się jaskinia, większa niż by się można spodziewać po niewielkim wzgórzu. Jej długość wynosi 276 metrów. W okresie letnim można ją zwiedzać, wejście znajduje się nad jaskinią na tarasie od strony Wisły. Z ciekawostek dotyczących samej jaskini warto nadmienić, że w jaskini w XVIII w. funkcjonował…dom uciech.

Dwie wersje legendy

Po raz pierwszy legenda o Smoku Wawelskim została spisana przez Wincentego Kadłubka, kronikarza z XIII w. W jego wersji legendy smok zwany całożercą, żył w jamie, do walki z nim staja dwaj synowie króla Kraka, legendarnego założyciela miasta: Krak i Lech. Wypchana siarka skóra zostaje postawiona przed wejściem do jaskini, smok ją pożera i ginie w męczarniach.

Po zabiciu smoka młodszy z braci Lech zabija Kraka, chcąc zapewnić sobie tron i kłamie, że to smok był sprawcą. Prawda wychodzi na jaw i Lech zostaje wygnany.

Druga z wersji, bardziej popularna i szczerze mówiąc opowiadana przeze mnie na koniec każdego oprowadzania po Wawelu to ta, w której król Krak miał jedyną córkę (często utożsamianą z Wandą). Smok otrzymywał co tydzień dziewicę do zjedzenia, w przeciwnym razie pożerał mieszkańców i ich bydło. Król był bardzo smutny, że będzie musiał ofiarować jedyną córkę ale w przeddzień ofiary do drzwi zamku zapukał biedny, młody szewczyk (często zwany Skuba lub Dratewka), który zaoferował, że zabije bestię. Podobnie jak w pierwszej wersji wypycha siarką i smołą skórę barania, pozostawia ja przed wejściem do Smoczej Jamy, smok pożera napełnioną trucizną skórę i ginie po czym wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Do dziś w Krakowie mamy dwa wczesnośredniowieczne kopce: Kopiec Kraka na Podgórzu i Kopiec jego córki Wandy w Nowej Hucie. O kopcach może innym razem.

Dwa pomniki Smoka Wawelskiego

Najbardziej znanym pomnikiem Smoka Wawelskiego jest pomnik znajdujący się przed wejściem a w praktyce wyjściem ze Smoczej Jamy autorstwa Bronisława Chromego wykonany w 1972 roku. Przedstawia on wykonanego z brązu smoka na kamiennym postumencie. W środku znajduje się instalacja gazowa i smok w kilkuminutowych odstępach czasu zieje ogniem. Był czas że smok ział po wysłaniu płatnego smsa, na szczęście z tego śmiesznego pomysłu zrezygnowano.

O wiele mniej znany jest drugi pomnik Smoka Wawelskiego, ten a jakże nowohucki. Powstał on w okolicy roku 2000 i do zeszłego roku stał na ulicy Kornela Makuszyńskiego w Nowej Hucie. Okolica nie szczególnie reprezentacyjna, znajdują się tam wyłącznie różne firmy. Jedna z nich produkująca Polbruk wykonała na swoim terenie pokazowy placyk z polbruku gdzie oprócz alejek, znajdowała się również polbrukowy postument na szczycie którego stał metalowy pomnik Smoka Wawelskiego. Po latach i firma i jej pokazowy placyk podupadł. Niedawno smok zniknął, został podobno ukradziony przez złomiarzy, ale na szczęście odzyskany, poddany renowacji i kilka tygodni temu postawiony za budynkiem Nowohuckiego Centrum Kultury przy Placu Centralnym im Ronalda Reagana.

Od jakiegoś czasu pojawiają się w różnych miejscach Krakowa małe smoczki, które trochę przypominają mi wrocławskie krasnale. To jednak dwa wymienione powyżej pomniki mają już swoją, warta uwagi historię.

Chciałbyś obejrzeć obydwa pomniki Smoka Wawelskiego i wiele innych fascynujących miejsc na krakowskim Starym Mieście, Kazimierzu, Podgórzu, Nowej Hucie i innych częściach miasta?

Jeśli tak daj proszę znać: kontakt.