Gdzie i co w Nowej Hucie cz. II

Ostatnio pisałem o rzemieślniczych punktach usługowych i sklepach z jakościowymi produktami, dziś chciałbym kontynuować swoją myśl. Uważam, że warto kupować produkty i usługi lokalnie, niekoniecznie przez internet. Może jestem człowiekiem starej daty ale lubię mieć wszystko na miejscu, a najlepszym sposobem, żeby owe sklepy i punkty usługowe przetrwały jest dać im zarobić. Dlatego staram się kupować w pobliżu i praktyczne uwagi z tego kupowania poniżej.

Niewielka drukarnia i punkt ksero Duradruk na os. Teatralnym 3

W drukarni byłem kilka razy wydrukować jakiś druk urzędowy ale i również zleciłem im swoje wizytówki. Jestem bardzo zadowolony, solidna współpraca, rozsądna cena i czas wykonania.

Drukarnia znajduje się w bramie ze sto metrów od Ronda Kocmyrzowskiego przy Alei Gen. Andersa (dawniej Alei Rewolucji Październikowej).

Plac Bieńczycki ul. Kocmyrzowska

Kiedyś, na początku mojego mieszkania w Nowej Hucie, kiedy po raz pierwszy pojechałem na Plac Bieńczycki byłem świadkiem jak Cygan targował się z babą o cenę kury. Gdyby wrzucić scenkę na youtube jako czarno-biały film można by śmiało podpisać Nowa Huta lata 50.

Bieńczycki Plac Targowy znajduje się na obrzeżach Starej Huty w rejonie ulicy Kocmyrzowskiej, Arki, os. Niepodległości.

Co można kupić na Placu? Jajka, śmietanę, ser, serwatkę domowej produkcji od baby. Niedoskubaną często kurę czy kaczkę ze wsi, która jeszcze wczoraj biegała po podwórku o czym świadczą lekko ubrudzone gówienkiem łapki. Wierz mi rosół na takiej kurze smakuje zupełnie inaczej niż na tej z supermarketu.

Bunc, owczy ser z czarnuszką czy niedźwiedzim czosnkiem, domowej roboty wędzone wędliny. W sezonie białe szparagi, które tak trudno dostać w Małopolsce. Grzyby: prawdziwki, rydze, podgrzybki i inne cuda prosto z lasu.

Bukiety polnych kwiatów albo sezonowych kwiatów zerwanych w ogródku. Świerże warzywa i owoce od wyboru do koloru. Do tego ludzie sprzedający na niewielkim kocyku stare kubki szklanki porcelanę czy nawet używane buty czy zabawki. Większość owych towarów nie wziąłbym za darmo ale czasami można trafić na coś ciekawego.

Pasmanteria Pętelka os. Teatralne 4

Ostatnio dostałem zlecenie, żeby dla osiemdziesięciokilkuletniej cioci kupić spinki do pończoch. Po odwiedzeniu kilka pasmanterii w mieście Krakowie, dostałem je dopiero w Nowej Hucie przy ul. Kocmyrzowskiej. Mają tam wszelkiego rodzaju wstążki, włóczki i inne duperele, z których mężczyzna pożytku nie miałby za dużo. A jednak dobrze, że jeszcze są i że mają tak szeroki asortyment.

Punkt krawiecki Domato Hutnicze 2

Skrócić spodnie, wymienić podszewkę, wszyć zamek, tego potrzebujemy przynajmniej kilka razy w roku niezależnie od płci i wieku. Skoro na moim osiedlu jest lutnik i introligator to oczywiście nieopodal musi być i punkt przeróbek krawieckich. Za niewielką cenę i w ciągu kilku dni solidnie przerobią tam Twoje ciuchy.

Cepelix Centrum B 1 przy Placu Centralnym – pamiątki z Krakowa i nie tylko

Jeśli szukasz porządnej drewnianej zabawki dla dziecka, rzemiosła artystycznego jak np. makatki na ścianę, porządnego skórzanego portfela albo pamiątki z Krakowa jak np. lali w stroju krakowskim (u mojej babci była taka) zajrzyj do sklepu Cepelix (dawniej Cepelia), który od ponad 70 lat bez przerwy sprzedaje tego typu jakościowe produkty. Warto tam zajrzeć chociażby dla wspaniale zachowanego wyposażenia jak ceramiczne żyrandole czy kasetonowy sufit z ręcznie malowanymi talerzami.

Szklarz i ramiarz Teatralne 10

Dostałem od wujka gazetnik, który jego mama, nauczycielka muzyki używała do nut. Stolika na nuty czy gazety nie potrzebowałem, a barek i owszem. W związku z tym, że byłem już u szklarza po szkło na biurko czy stolik kawowy, oprawiałem tam też swoje obrazy, nie zawiedli mnie i tym razem. Załączam zdjęcie wykonania.

Krakowska Nowa Huta jakością stoi

W Nowej Hucie znajdziesz naprawdę wszystko. Do dziś przetrwały tu niewielkie umiejscowione w specjalnie do tego zaprojektowanych małych i niedrogich miejskich lokalach rzemieślnicze zakłady gdzie dasz do naprawy zegarek, buty, ubrania i wiele innych. Warto do nich zajrzeć, bo dobrze, że są. Trzeba dać im zarobić. To kolejny powód, żeby zajrzeć do krakowskiej Nowej Huty.

Chętny pozwiedzać ze mną? Daj znać.