Gdzie i co kupić i zlecić w Nowej Hucie

Ciągnie wilka do lasu a mnie do Nowej Huty. Nie raz nie dwa będę do jednego ze swoich ulubionych tematów wracał.

Tytuł dość enigmatyczny a jednak cel prosty i bardzo praktyczny: po 8 latach mieszkania przy Placu Centralnym chciałem podzielić się z Wami praktycznymi informacjami gdzie można dobrze kupić i naprawić. Gdzie zjeść w Krakowie już było.

Może mieszkasz w Krakowie czy nawet w samej Nowej Hucie i przyda Ci się te parę praktycznych uwag a może wpadniesz do Krakowa na kilka dni i będziesz miał jeszcze jeden powód by zajrzeć do Huty.

Żyjemy w czasach co tu dużo pisać tandety. Masowo produkuje się – często za miskę ryżu – nietrwałe tanie produkty, których nie opłaca się potem naprawiać. Coraz mniej jest w nim miejsca na solidność i jakość. O tym gdzie są produkty i usługi jakościowo dobre poniżej.

Zegarmistrz na os. Szkolnym 1

Mój dziadek, zmarły przed moim urodzeniem dostał na 25. lecie pracy w Energetyce zegarek marki Glashütte, pierwszy DDRowski automat, napędzany ruchem ręki. Kiedy poszedłem dać go do naprawy na os. Szkolne, na ścianie wisiał dyplom ukończenia kursu właśnie w Glashütte. Zegarmistrz, pan Janusz Szybowski od połowy wieku pracuje w tym samym niewielkim zakładzie w bramie na os. Szkolnym. Polecam nie tlko do wymiany paska czy baterii ale i do naprawy starych zegarów i zegarków.

Szewc na os. Centrum D 2

Zakład znajduje się przy Alei Andersa (dawniej Rewolucji Październikowej) ze sto metrów od Placu Centralnego. Stary zakład ze starą szewską maszyną i do niedawna starym szewcem upapranym klejem po uszy. Teraz pałeczkę przejmuje drugie pokolenie. Rozsądne ceny, solidna robota. Cena 25 zł od roboty. Można też dać dziurki do wybicia w pasku, wtedy

Introligator i..lutnik na moim os. Centrum B (7&9)

U lutnika przyznam się bez bicia nie byłem – wszystkie pozostałe miejsca odwiedzam regularnie – ale sam fakt, że jest i to na moim osiedlu pokazuje jak mamy tu dobrze, jest tu nawet gdzie naprawić skrzypce czy wiolonczelę.

U introligatora byłem bez bicia przyznam kilka dni temu, żeby oddać starą domową Mitologię Parandowskiego. Zażyczyłem sobie oprawę w płótno, mieli kilka kolorów do wyboru. Lokal ma niesamowity klimat. Załączam zdjęcia.

Wędliny u Palucha os. Centrum A 2

„Czy pan Paluch? Szukamy pana Palucha” padło w kultowym Misiu Barei, kiedy to filmowcy na melinie szukali dublera tytułowego prezesa klubu Tęcza. Palucha znalazłem w Nowej Hucie i to rzeźnika a konkretnie sklep z mięsem i wędlinami przy Alei Solidarności (rzut beretem od Placu Centralnego). Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało jak wchodzisz do sklepu z wędlinami i mięsem jest tylko jedna zasada: musi pachnieć dobrą wędliną. I tak jest właśnie w tej małej, rzemieślniczej masarni rzut pączkiem ode mnie.

Sklep z AGD Społem os Centrum C 5

Kiedy szukałem malutkiej tarki do gałki muszkatołowej okazało się, że mają dwie do wyboru. Duże słoiki do nalewek? Od wyboru do koloru. Garnek 15.litrowy na rosół. Oczywiście. Tu naprawdę kupisz widło i powidło. Co ciekawe sklep jest nadal własnością PSS Społem, które w Nowej Hucie ma się świetnie i oprócz 4. barów mlecznych, każdy z kilkudziesięcioletnia tradycją prowadzi również sklepy, w tym wyżej wymieniony przemysłowy.

Delikatesy Społem os. Centrum C 4

Jeśli Społem to i Delikatesy zaraz za Stylową. Jakość produktów i obsługi klienta premium. Do dyspozycji panie w fartuchach, grzeczne lecz bez cienia uniżoności, jak przystało na sklep z tradycjami. Dostaniesz to wszystko od wódki z ziemniaków po wodę leczniczą Jan by skutki rzeczonej wypłukać. Świetne ogórki kiszone i kapusta z beczki, dostać można np. smalec z gęsi czy ser owczy und so weiter und so fort.

Sklep ma kilka działów: mięsny, wędliny, rybny, ogólnospożywczy, monopolowy ze słodyczami i mleczny. Nieco drożej niż w Lidlu ale naprawdę warto zajrzeć.

Pomyśle gdzie jeszcze w Hucie warto zajrzeć i może rozwinę temat za tydzień.

Chętny pozwiedzać Nową Hutę w Krakowie ze mną. Daj znać: kontakt.